ELEOS POLSKA

wszelkie prawa zastrzeżone

Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Metropolitarny Ośrodek Miłosierdzia ELEOS odprawił kolejny transport darów do Ukrainy. Odebrali go osobiście nasi bracia z Ukrainy, którzy przyjechali do Warszawy zaledwie na kilka godziny, by dostarczyć swoim rodakom pomoc tak bardzo wyczekiwaną przez potrzebujących.

 

Dary  ELEOS kolejny już raz odbierał ks. Aleksander z Kijowa oraz p. Sergiusz z Kamieńca Podolskiego (obwód chmielnicki), wolontariusz fundacji FAWOR. Mimo iż obydwaj przyjeżdżają do warszawskiego ośrodka ELEOS z innych obwodów Ukrainy, obydwaj na co dzień zmagają się z trudami wojny, jednocześnie angażując się w pracę humanitarną na rzecz potrzebujących, których w całej Ukrainie jest bardzo dużo.

 

Pan Sergiusz pracuje w Fundacji FAWOR. Jako wolontariusz od ponad pięciu lat stara się wspierać bliźnich w potrzebie. Zaczął pomagać jeszcze przed wojną. „Fundacja organizowała różnego rodzaju akcje wspierające szczególnie te grupy społeczne, które pozostawiono bez jakiegokolwiek wsparcia. W sposób szczególny dotyczyło to  osób starszych, dzieci, samotnych matek, ale także wiernych parafii w małych miejscowościach, którzy nie mogli modlić się w cerkwiach, ponieważ nie mieli u siebie budynków cerkiewnych. Dla nich zorganizowaliśmy akcję wsparcia budowy nowych cerkwi w tych regionach Ukrainy, w których wcześniej nie było cerkwi” – wyjaśnił w rozmowie z przedstawicielami ELEOS p. Sergiusz. Dzięki tej pracy, w ciągu czterech lat powstały 42 nowe cerkwie. „Nie wszystkie sfinansowaliśmy w 100 proc., niektórym pomogliśmy w 80, innym w 70 proc., a jeszcze innym w 20 proc. Ale wszystkim staraliśmy się pomagać, jak tylko mogliśmy. Tam, gdzie starczało możliwości, staraliśmy się znaleźć sponsorów” – dodał. Gdzie trzeba było cegieł kupowano cegły, gdzie kocy - koce, a…. gdzie chleba, tam organizowano chleb.


Po rozpoczęciu wojny Fundacja skupiła się na pomocy grupom społecznym, które najbardziej potrzebowały wsparcia. Nie ważne, jakie mieli poglądy polityczne, religijne, narodowościowe, czy wyznaniowe. Jeśli byli w potrzebie należało ich wesprzeć. Tylko że wraz z zaostrzającą się sytuacją, potrzebujących wiąż przybywa. Fundacja w pierwszej kolejności zajęła się osobami w starszym wieku oraz przesiedleńcami, którzy uciekli z terenów okupowanych oraz z miejscowości znajdujących się we wschodniej części Ukrainy, gdzie toczą się regularne walki. Szczególnej pieczy podlegają matki z dziećmi. Czego im potrzeba? „Najbardziej podstawowych rzeczy codziennego użytku: żywności, środków czystości, ciepłej odzieży” – wyliczał pan Sergiusz. Jak wyjaśnił, większość z osób, które mimo wojny pozostały w kraju, nie może normalnie funkcjonować, ponieważ nie mogą pracować, jak przed wojną. Niezbędna jest niemalże każda pomoc. „Sytuacja ekonomiczna większości ludzi pozostających na Ukrainie jest trudna, zwłaszcza tych, którzy są oderwani od swoich domów, od pracy. Wieku pozostało bez domów i naprawdę nie wiedzą dokąd mogą się zwrócić o pomoc, a także, jak długo potrwa jeszcze wojna” – opowiadał pan Sergiusz.

 

W otrzymanym od ELEOS transporcie znalazły się więc: jedzenie o długim terminie ważności, produkty chemiczne i środki czystości, ale także power banki do ładowania urządzeń elektrycznych oraz specjalne butelki z filtrem na wodę. We wcześniejszych transportach były także m.in. materace, łóżka i koce, a nawet butle gazowe i sprzęt szpitalny.


Otrzymany od ELEOS transport z darami Fundacja przekazuje do miejscowości, do których nie dociera niemal żadna pomoc. Są to szczególnie małe wioski w centralnej Ukrainie i w pobliżu linii frontu. „Zawieziemy transport do wsi Stara Uszyca w centralnej Ukrainie, gdzie mieszka około 50 przesiedleńców z miejsc okupowanych i regionów działań wojennych, m.in. Chersonia, Charkowa. Żyją tam od roku z rodzinami, dziećmi, czekają na jakąkolwiek pomoc” – zaznaczył pan Sergiusz.

 

Pozkreślił przy tym, że Fundacja nie poprzestaje jedynie na dostarczaniu darów, zajmuje się też organizowaniem kuchni z gorącymi posiłkami. „Rozdajemy gorące posiłki w Kijowie, Charkowie i kilku innych miastach. Ponadto wspieramy również matki z dziećmi, sierocińce i domy starców” – wyliczył wolontariusz.

 

Fundacja nie ma stałych sponsorów, którzy regularnie przekazują pomoc, dlatego też ich działalność jest ograniczona. Ponadto, jak zaznaczył wolontariusz, nie do wszystkich miejsc w Ukrainie mają możliwość dotrzeć. „Na to, na co nam wystarcza i tam gdzie możemy, tam staramy się pomagać. Dzięki Bożej pomocy jeden z naszych wolontariuszy trafił na Fundację ELEOS z Polski, zadzwoniliśmy i okazało się, że ks. Doroteusz i polscy Prawosławni przyjęli nas z otwartym sercem” – wspomina wzruszony pan Sergiusz.

 

Dzięki Bożej woli do ELEOS trafił też ks. Aleksander z Kijowa. Ojciec regularnie wozi otrzymywaną z ELEOS pomoc do regionów okupowanych, w okolice Charkowa, a także dalej na północ, m.in. do wsi Cyrkuny kilka kilometrów od granicy z Rosją. Był też w Słowiańsku i Iziumie. „Ludzi zostało tam niewiele, ale mimo wojny nadal tam są. Trwają.” – przyznaje ze smutkiem.

 

„Żyją tam bez prądu, światła, ogrzewania, ciepłej wody. Przeważnie mieszkają w piwnicach, bo pociski spadają tam regularnie. W mieście jest jeden generator i w zorganizowanym specjalnie przez władze punkcie, można ogrzać się, naładować telefon, dostać coś ciepłego do zjedzenia” – relacjonował duchowny, który był tam z darami ELEOS nie dalej, jak tydzień wcześniej.

 

Droga na tereny gdzie toczą się walki bywa ogromnie ciężka, ale jak podkreślał duchowny, wciąż żyją tam ludzie, którzy potrzebują pomocy. W ciągu zaledwie tygodnia ks. Aleksander przejechał kilkaset kilometrów. Po przyjeździe z Warszawy najpierw rozładował transport w Kijowie, a po kilku dniach ruszył najpierw do Iziumu, gdzie był już dwukrotnie, a następnie dotarł z darami również do miast: Chersoń, Mikołajew, a także Sowiańsk, Kramatrosk, Drużkiwce oraz Bachmut. „W Bachmucie długo zostać nie mogliśmy, ponieważ wciąż bardzo mocno padały ostrzały i spadały rakiety. Zajechaliśmy zostawić transport z pomocą na obrzeżach miasta, którego praktycznie już nie ma” – opowiadał.

Część darów ELEOS ojciec zawiózł również do Czasiwiego Jaru, miejscowości przy granicy z Bachmutem. Na miejscu cały czas jest ksiądz Symeon, który nie wyjechał stamtąd i wciąż pełni tam duchową posługę.




Po powrocie do Kijowa, ks. Aleksander przyjechał z powrotem do Polski, po kolejny transport. „Uważam, że tak trzeba, ludzie na miejscu tego potrzebują. Jeździmy z innymi duchownymi tam, gdzie tylko możemy, odbieramy pomoc od darczyńców, którzy chcą nam pomóc, ładujemy samochód do pełna i wozimy pomagać cywilnym ofiarom wojny w naszym kraju. Co im wozimy? Głównie jedzenie: z owoców cieszą się najbardziej, bo przeważnie żywią się konserwami. Ale wozimy im też pierogi, które lepią nasze gospodynie i moja żona w Kijowie. Chcemy im dać poczucie, że nie są sami. Ofiarować namiastkę normalnego życia i domu. To bardzo ważne, bo psychicznie jest im bardzo ciężko” – dodał.

Ojciec podkreślał również, że błogosławieństwo Boże sprawia, że zima jest łagodna i nie jest aż tak zimno, jak mogłoby być. „Nie ma minusowych temperatur. To przejaw ogromnej miłości Bożej. Gdyby było zimniej, to nie wiem, jakby to było bez prądu” – podkreślił.

 

W samym Kijowie, gdzie mieszka ks. Aleksander również nie ma prądu. Włączają na kilka godzin w ciągu dnia. „Oszczędzają, by wystarczyło dla wszystkich” – mówi. Co więcej miasto wciąż jest ostrzeliwane. Ks. Aleksander wyjeżdżał z Kijowa do Warszawy pod obstrzałem. „Kilka dni temu 100 metrów od mojej cerkwi przeleciała rakieta, uderzyła prosto w dom cywilny. To było straszne. Modliłem się by dom był pusty.” - wspominał duchowny.

 

Ks. Aleksander i pan Sergiusz otrzymali od ELEOS aż siedem palet darów z pomocą humanitarną. Znalazły się tam produkty spożywcze, ciepła odzież, środki higieniczne, a także power banki i butelki z filtrem na wodę. Całość została zakupiona przez ELEOS przy wsparciu Amerykańskiej Cerkwi Prawosławnej (OCA) oraz organizacji IOCC.

 

Dary odebrano z jednego z oddziałów sieci hurtowni dla przedsiębiorców Selgros, która od kwietnia zaopatruje ELEOS w produkty przekazywane przez Fundację do Ukrainy.

„Ks. Doroteusz z ELEOS przysyła mi zamówienie raz lub dwa razy w miesiącu, w zależności od potrzeby i przygotowujemy dary na Ukrainę” - wyjaśniła pani Agnieszka, kierownik magazynu.

 

Jak przyznała, większość rozmów, z osobami które przyjeżdżają z Ukrainy, bywa bardzo wzruszająca. „Przyjeżdżają do nas też kierowcy z Ukrainy. Najbardziej proszą o puszki z rybą. Mówią, że wystarczy zjeść jedną puszkę, by nie czuć głodu przez cały dzień" - opowiadała ze wzruszeniem.

 

dk/ds

14 stycznia 2023

Kolejny transport z darami ELEOS otrzymali potrzebujący bracia na Ukrainie

+48 517 346 585

Al. Solidarności 52, 03-402 Warszawa

kontakt@eleospolska.pl

ELEOS

Nr Konta (PLN) : PKO BP PL 37 1020 1042 0000 8602 0120 5236
Nr Konta (USD): PKO BP PL 56 1020 1042 0000 8502 0494 2159
BIC SWIFT: BPKOPLPW